Wiecie
co... w sumie nie będę się dużo rozpisywać bo tak mnie zatkało
i tak mi się podobało, że brakuje mi słów do tej pory! Zapraszam
do Muzeum Vitry, ktore znajduje się w Weil am Rhein w Niemczech i
które udało mi się odwiedzić w ostatni weekend.
31 października 2014
UDERZ W STÓŁ...
"Stół
posiada szerokie znaczenie symboliczne w kulturze europejskiej. Stół,
przy którym rodzina zbierała się na wspólne posiłki, jest
symbolem domu i domowego ogniska. Tradycja podejmowania gości przy
suto zastawionym stole powoduje, iż jest on także symbolem
gościnności..." (Wikipedia)
...czyli
jednym słowem chciałam dziś napisać o meblu, którego ogrom
znaczenia w codziennym życiu i funkcjonowaniu zauważyłam i
doceniłam od kiedy go nie mam...
Stół
jest chyba jednym z kluczowych mebli w mieszkaniu. Nie chodzi mi tu o
mały stolik kawowy ale duży rodzinny stół. Miejsce gdzie w moim
przypadku można rozłożyć się z gazetkami wnętrzarskimi,
materiałami na studia, laptopem, książkami, farbami i materiałami
do decoupage i na wszystko jest miejsce! Spotkania rodzinne,
spotkania ze znajomymi- zawsze w centrum. Nie mówiąc już o całej
frajdzie jaka wynika z dekorowania stołu, przygotowywania na różne
uroczystości, wydarzenia! Ale to już na osobny temat... :D
Jak
zapewne pamiętacie miałam ogromny problem żeby wybrać włączniki
do światła a co dopiero stół!?? Istna katorga! Ale, ale uwaga-
zdecydowałam się! Co więcej wydaje mi się że dokonałam dość
trafnego i modnego wyboru :)
Wracając
do stołu, w moim przypadku będzie duży i biały!
Najpierw
zobaczcie kilka inspiracji a później wyjaśnię skąd i dlaczego
taki wybór...
29 października 2014
KRAINA Z FILCU
Jak
to u mnie w każdy niemal weekend, tzw. "niedzielny przegląd
prasy wnętrzarskiej" zakończył się nowym odkryciem.
Odkrycie
samo w sobie - jak zaraz zobaczycie - nie jest może niczym nowym, a
wręcz już oklepanym tematem, jeżeli chodzi o zastosowanie...
natomiast ja odnalazłam w tym coś nowego... :) Jakkolwiek
skomplikowanie to brzmi zaraz dowiecie się o co mi chodzi.
Mowa
o filcu. Niby nic nowego, bo już od dawna panuje moda na wszelkiego
rodzaju podkładki, bieżniki i torebki z tego materiału (choć
osobiście za torebkami nie przepadam) ale...
Z
ciekawości zaczęłam szukać gdzie jeszcze można skorzystać z
tego materiału i jak wkomponować go we wnętrza i muszę przyznać,
że znalazłam dość dużo ciekawych rozwiązań i sama byłam
pozytywnie zaskoczona. Mam nadzieję, że Wam też przypadnie do
gustu :)
Chyba
najpopularniejszy jest filc w kolorze szarym, ale myślę że
dodatkowym atutem jest to, że ten materiał tak naprawdę można
dostać w każdym kolorze. Czyli wedle gustu i uznania :)
PILLOWMANIA
Skończyłam
z pufami --> tylko dlatego, że już nie mam więcej miejsca na
nie i trzy, które mam w tym momencie to zdecydowanie wystarczająco
jak na tak małą przestrzeń. Dopadła mnie natomiast mania
poduszkowa! Ja chyba zawsze muszę na coś chorować! Ale sami
zobaczcie na te zdjęcia poniżej! Taka mała pierdoła (albo kilka
na raz :) ) a taaaaaka wielka zmiana i od razu przytulnie, kolorowo,
radośnie i ciepło -> chyba podświadomie szykuję się już na
jesień i szarość za oknem.
A
tysiące wzorów, kolorów i kształtów, które można znaleźć w
zasadzie wszędzie, dają nieograniczone możliwości!!! Kilka
propozycji poniżej a reszta standardowo na moim Pinterest,
bo to już chyba więcej niż pewne, że jak zwykle nie udało mi się
ograniczyć do kilku zdjęć :)
CZARNO NA BIAŁYM
Weekendowe
przeglądanie i wertowanie magazynów i czasopism wnętrzarskich z
moją mamą zakończyło się sukcesem! Albo wręcz nową fascynacją.
Było
już szaro, było biało to teraz czas na zestaw czarno-biały
:)
Oczywiście
zaczęło się od jednego zdjęcia w gazetce a skończyło na
kilkugodzinnym przeglądaniu internetu w poszukiwaniu inspiracji
black & white.
To
co mnie urzekło najbardziej to to, że zestaw ten można jak sie
okazało wykorzystać w każdej przestrzeni i wszędzie
przy zrównoważonym doborze kolorów, faktur i dodatków
wygląda wręcz nieziemsko.
KAMIEŃ, PAPIER, NOŻYCZKI...
albo
w moim przypadku: cegła, kamień, drewno... a o co chodzi?
Przeglądając blogi wnętrzarskie natknęłam się na zdjęcie
wnętrza z kawałkiem ceglanej ściany i się zakochałam! Nie wiem
czy to pierwsze wpływy holenderskie na moją estetykę i stąd to
zamiłowanie? W Holandii ten materiał wykorzystywany jest na potęgę
i muszę przyznać, że naprawdę bardzo mi sie podoba. W moim
wymarzonym domu, który powoli klaruje się w mojej głowie właśnie
nastąpiły drobne przebudowania i wyodrębniłam kawałek ściany,
który będzie właśnie z cegły. A może w ogóle cały dom? Muszę
przyznać, że taka elewacja z cegły wygląda bardzo dobrze a
dodatkowym plusem jest to, że z czasem nie traci koloru w porównaniu
nawet do najlepszych farb.
Zobaczcie
czy Wam też przypadnie do gustu:
GAZETKOWY BAŁAGANIK
Nie
wiem jak Wy ale ja uwielbiam wszelkiego rodzaju magazyny, czasopisma,
gazetki, ulotki- totalnie wszystko co związane jest z wnętrzami. I
to nie tylko kupić, przeczytać, obejrzeć i wyrzucić. Najczęściej
długo nie mogę się z nimi rozstać i ciągle wracam do tych
ulubionych, które nieustannie walają się po całym domu.
Postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi ogarnąć ten mój mały
codzienny bałaganik. Także jeśli macie ten sam problem (przecież
nie muszą to być zaraz gazetki wnętrzarskie :D ) to ten post
zdecydowanie jest dla Was.
Rozwiązań
mam kilka od tych praktycznych i funkcjonalnych, do tych mniej
praktycznych ale oryginalnych bądź ładnie się prezentujących.
Generalnie każdy powinien znaleźć coś dla siebie.
SYPIALNIA PO DROBNYM LIFTINGU
No dobra, najwyzszy czas pokazac wreszcie dawno obiecywany
fragment swojego nowego holenderskiego lokum. Jakkolwiek to brzmi
zapraszam Was wszystkich do mojej nowej sypialni. To zastałam na
początku:

PRZYTULNE WIECZORY
Zimno,
Zimno, Zimno....
...
tak sobie siedziałam w moim małym M i zastanawiałam co by tu
zrobić, żeby te pierwsze zimne i ciemne wieczory jakos
oswoić... tak żeby stały się ciepłe i przytulne i żeby nie
miało się tego corocznego uczucia przygnębienia, że to już
koniec lata i zaraz będzie zima!
Patrzcie
jakie proste znalazłam rozwiązanie- ŚWIECZKI!
A dlaczego?
NA GORĄCO PROSTO Z HOLANDII
Haaaaaalooooo
jestem!!! A gdzie?
W
Holandii!!!--> skąd oczywiście serdecznie pozdrawiam i wrzucam
post na gorąco.
A
zapraszam Was do mojego nowego mieszkania. Na razie tylko jak to mówią
w telewizji krótka zajawka, a już niedługo postaram się pokazać
Wam krok po kroku, jak było, co zastałam, co dodałam, co zmieniłam,
a co chciałabym jeszcze zrobic w miarę możliwosci :) Mam nadzieję, że
Wam sie spodoba :)
GDZIEKOLWIEK BYŁA, GDZIEKOLWIEK JEST...
Gdybyście
mieli jakieś wątpliwości co się ze mną dzieje i gdzie ja teraz
jestem to wygląda/ wyglądało to mniej więcej tak:
PRZEPROWADZKA
CZAS START:
Warszawa
(środa 25.06- piątek 27.06)
CUD PUF
Jak to się mówi- święta, święta i po świętach! A te to już w ogóle były wyjątkowo krótkie! Z pełnymi brzuchami wracam więc do biegania i pisania o moich kochanych wnętrzach!
W tym tygodniu na pierwszy ogień idą pufy, w których zakochałam się już dawno temu tylko ciągle brakowało mi czasu żeby o nich napisać. W międzyczasie nawet dwie zakupiłam. Niestety wydają mi się trochę za ciemne... ale do tego dojdziemy na końcu posta. Zacznijmy od inspiracji, które znalazłam w sieci.
TAKE A SEAT :)
Przeglądając październikowy numer Elle Decoration natknęłam się na krzesło, które szczególnie zwróciło moja uwagę i stało się inspiracją dla dzisiejszego posta.
Przedstawiam projekt Philippe Bestenheidera, który został okrzyknięty najlepszym entomologiem wśród designerów ;) Phlippe stworzył serię subtelnych mebli Elitre dla włoskiej arki Areo Declic czerpiąc inspirację ze świata owadów.
Przedstawiam projekt Philippe Bestenheidera, który został okrzyknięty najlepszym entomologiem wśród designerów ;) Phlippe stworzył serię subtelnych mebli Elitre dla włoskiej arki Areo Declic czerpiąc inspirację ze świata owadów.

28 października 2014
PRZYTULNA SYPIALNIA
w związku z tym, że przyszło mi się przeprowadzić do nowego miejsca i mieszkania, które nie jest nowe i które po raz pierwszy w życiu muszę wynajmować zmieniła się trochę moja filozofia dotycząca urządzania wnętrz. Oczywiście nadal musi być ładnie, ciepło i przytulnie ale teraz już nie za "wszelką cenę" :) Wychodzę z założenia, że jeżeli nie ma się zamiaru do końca życia mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu tylko kiedyś postarać się o swoje lub jeśli nie wie się ile się spędzi czasu w danym miejscu nie warto za dużo o inwestować. Teraz staram się stworzyć miły kąt za pomocą elementów, które już posiadam lub takie które mogę nabyć NAPRAWDĘ niskim kosztem lub też takie, które wiem że będę mogła zabrać w dalszą drogę.
I tym sposobem dochodzę do sedna dzisiejszego tematu i sypialni. I wiecie co? Tam naprawdę wystarczy kilka poduszek, kapa lub kolorowa pościel i od razu się robi nastrojowo. Do tego parę zdjęć lub plakatów, których nie trzeba od razu oprawiać w ramki tylko użyć do tego kolorowych taśm i mamy dopełnienie dekoracji.
Zobaczcie kilka inspiracji, które znalazłam w internecie.
WINTER INTERIORS
Mam dla Was kilka propozycji! Zastanawiałam się jakie wnętrza kojarzą mi się z zimą, ze śniegiem, z okresem świąteczno-noworocznym i feriami zimowymi. I jest tylko jedna odpowiedź na to pytanie:muszą być bele drewniane, kamień i palący się kominek! Mimo, że stylizacje, które zaraz Wam pokażę, odbiegają nieco od stylu, który lubię na co dzień to nie wyobrażam sobie nadchodzącego okresu bez klimatu jaki zobaczycie na zdjęciach poniżej:
CONNECT ZONE
Słuchajcie!!!
Tym razem to ja potrzebuję Waszej pomocy, rady, wskazówek, inspiracji, ciekawych rozwiązań, pomysłów, no totalnie wszystkiego co może mi pomóc znaleźć właściwy kierunek!
Ale od początku! Moja firma jeszcze w tym roku zmienia swoją siedzibę i właśnie jesteśmy na etapie tworzenia projektu nowego biura! Jak się domyślacie oczywiście zaangażowałam się w całe przygotowania i dołączyłam do Design Champion Teamu. Kilka razy w miesiącu mamy spotkania z architektami, na których przedstawiane są nowe pomysły, wizualizacje, które następnie wspólnie omawiamy pod kątem estetycznym i praktycznym i akceptujemy lub zmieniamy. Celem tych spotkań jest zaangażowanie pracowników do wspólnego tworzenia nowej przestrzeni, w której przyjdzie nam już niedługo pracować,ale.... nie o tym :)
Wraz z koleżanką zgłosiłam się do projektu "stwórz własną strefę connect".
Co to jest strefa connect?Strefa connect to wydzielona część biurowa na nieformalne spotkania służbowe lub krótki odpoczynek w miłym otoczeniu. Są to strefy, których nie można rezerwować na spotkania, więc w każdej chwili możesz podejść i skorzystać.Co jest naszym zadaniem?Musimy ją zaprojektować! :)
A jakiej pomocy potrzebuję od Was?No cóż jak wiecie głównie interesuje się designem wnętrz prywatnych/ mieszkalnych także dla mnie to też temat całkiem nowy. Chciałabym się dowiedzieć jak Wy wyobrażacie sobie taką strefę, co powinno się w niej zajmować, w jakich powinna być kolorach, jakie materiały można tam użyć. Nie mam żadnych organiczeń jeżeli chodzi o meble i materiały także mogę puścić wodzę fantazji. Nie chcę też żeby to był zwykły szary pokój z sofą i stołem, ma być oryginalnie, kolorowo, różnorodnie i z pomysłem. Może widzieliście gdzieś jakieś ciekawe rozwiązania i możecie się nimi podzielić?
Baaaaardzo liczę na Waszą pomoc i kreatywność :)A tu kilka wesołych inspiracji z biur Google na całym świecie, które sama wyszukałam :
27 października 2014
GEOMETRIA
Z
góry ostrzegam, że ten post jest na tyle pstrokaty, że mogą Was
rozboleć oczy, ale myślę że warto. A wszystko zaczęło się
dokładnie od tego zdjęcia:
RENTED
No
to jestem! Wróciłam! Miałam pisać codziennie, ale pierwsze dwa
dni byłam tak załamana, że na nic nie miałam ochoty. Na szczęście
dzień trzeci okazał się tym szczęśliwym (do trzech razy sztuka?)
i wracam z podniesioną głową i wynajętym mieszkaniem!
To
co- może zacznę od tych, które odrzuciłam? Pokażę Wam po kilka
zdjęć, ale od razu zaznaczam, że te mieszkania wyglądają
na zdjęciach zdecydowanie lepiej niż w rzeczywistości. A poza tym
odrzucałam je głównie ze względu na ograniczony budżet,
straaaaaszną łazienkę lub schody znajdujące się wewnątrz
mieszkania, którymi trzeba było pokonać dwa piętra żeby z salonu
dostać się do sypialni- Ci Holendrzy to mają zdrowie! Ja dziękuję
:)
MIESZKANIE
1:
WYNAJME MIESZKANIE!
Kochani,
tym
razem nie będę się dzielić z Wami kolejnymi wnętrzarskimi
inspiracjami, ale potrzebuję Waszej pomocy :) i to duuuuużej!
Do
tej pory miałam tyle szczęścia w życiu i tak się jakoś wszystko
idealnie układało, że nigdy nie musiałam wynajmować pokoju/
mieszkania... ale jak widać i na mnie musiał przyjść czas :( Za
miesiąc wyprowadzam się do Holandii i tam też muszę sobie coś
znaleźć. Już jutro lecę na poszukiwania swojego nowego M i
właśnie tu liczę na Wasze wsparcie i pomoc.
A
mianowicie chciałabym Was podpytać na co trzeba zwracać uwagę
oglądając mieszkania pod wynajem, o co pytać agentów, jakie
informacje zdobyć/potwierdzić/upewnić się? Czy są jakieś
haczyki, które czekają na niczego nieświadomych najemców...? :D
Może część z Was ma to już doświadczenie za sobą i może się
nim podzielić?
Przyznam
szczerze, że zaczyna mi to spędzać sen z powiek, zwłaszcza że
oprócz braku doświadczenia w tym temacie to jeszcze TOTALNIE NIC mi
się nie podoba jak przeglądam holenderskie strony z mieszkaniami na
wynajem!
Ok-
na pewno jestem wybredna, bo wnętrza i ich wystrój to moje hobby.
Problem w tym, że ja już nawet wytłumaczyłam sama sobie, że
muszę iść na kompromis bo nigdy nic w wynajmowanym mieszkaniu nie
będzie idealnie i PO MOJEMU ale umówmy się- te mieszkania nie
podobają mi się w całości.
Parę
przykładów tak żebyście wiedzieli, że wcale nie wybrzydzam :)
ale
to nic, to jeszcze NAPRAWDĘ nic! Najgorsze przed nami! Łazienki!!!
To coś na czym odpada co 3 mieszkanie i w co trzecim mieszkaniu
wyglądają one właśnie tak jak na zdjęciach poniżej.


NO
LITOŚCI!!!
Wiecie
jaki jest mój styl i co mi się podoba i jak lubię go wszystko jest
jasne, czyste, uporządkowane- mieszkania powyżej znajdują się
raczej na drugim biegunie mojej wrażliwości.
Zastanawiam
się czy to kwestia tego, że do wynajmowanego mieszkania wrzucasz
wszystko co masz pod ręką i czego nie potrzebujesz, stąd ta
różnorodność WSZYSTKIEGO? Czy w Polsce też tak jest jak szuka
się mieszkania na wynajem??
Czy
nie warto jednak troszeczkę zainwestować a mieć pewność, że
mieszkanie się wynajmie i to w lepszej cenie? Ok, rozumiem że nie
wszyscy najemcy też dbają o takie mieszkanie i może wynajmujący
nie chcą inwestować zakładając, że i tak to zostanie zniszczone,
ale naprawdę można urządzić mieszkanie ładnie i tanio :(
Dobra,
żeby nie było, że jestem aż taką pesymistką to pokażę Wam też
takie mieszkania, które wynalazłam i wpisałam na listę "DO
OBEJRZENIA" :)))
Niestety
tylko 2 na 3 strony różnych agencji :(
Zdjęcia
pochodzą ze stron:
No
cóż, trzymajmy kciuki żeby wróciła stamtąd z podniesioną
głową, fajnym mieszkaniem i lepszym humorem :D
A
tymczasem czekam na Wasze wskazówki na co zwracać uwagę i o co
pytać agentów. Będę ogromnie wdzięczna za wszelkie porady!!!
Miłego
tygodnia,
A.
A.
26 października 2014
PIERNIKOWO...
Czy
ktoś jeszcze nie robił piernika w tym roku???
Jeżeli
będziecie kiedyś szukali opcji na imprezę Mikołajkową lub
Wigilijną w swojej firmie to gorąco polecam dekorowanie domków z
piernika!
PROJEKT SZCZESLIWY DOM...
Trochę
mnie tu nie było... śluby, wesela, przygotowania...
zwariowany okres... ale teraz czas odpocząć i zrobić coś tylko i
wyłącznie dla siebie...
Wracam
do "projektu szczęśliwy dom"- generalnie polecam książkę
o tym tytule Gretchen Rubin. Mocno psychologiczna (nigdy
specjalnie za takimi nie przepadałam) ale w tym przypadku autorka w
ciekawy sposób przedstawia jak na naszą psychikę i samopoczucie
oddziałuje to czym się otaczamy w domu, jaki jest wystrój w
pomieszczeniach, w których odpoczywamy, jakie strefy warto stworzyć
w swoim własnym M itd. Ja znalazłam dla siebie kilka naprawdę
cennych rad oraz moooooc motywacji do dalszego działania.
Wracając
do projektu postanowiłam znaleźć taką powierzchnię do działania,
która pozwoli zamknąć ostatnie wydarzenia ale nie pozwoli o nich
zapomnieć...
Dodatkowo
jak to po licznych weselach chciałam znaleźć coś co znajdzie się
w moim wnętrzu, ale realizacja samego projektu będzie
niskobudżetowa a efekt widoczny :)
A
o to jak znalazłam isnpirację...
ZEWNETRZA ROTTERDAMU
Witajcie,
było o wnętrzach to ja skupię się tym razem na
zewnętrzach (tak Magda i Piotrek - ta nazwa niedługo będzie
występowała w słowniku) ;) Obiecałam także, że opowiem trochę
o ostatniej wizycie w Rotterdamie. Spróbuję to połączyć.
Z KAMERA WSROD ZWIERZAT...
W
związku z tym, że spędziłam kolejny cudowny dzień z Marissą,
zaczęłam zastanawiać się jaką niespodziankę przygotować dla
niej w nowym domu. Co zrobić żeby zaakceptowała nowe miejsce, żeby
wiedziała, że jest u siebie i tak też właśnie się czuła.
Zadanie okazało się bardziej skomplikowane niż przypuszczałam :)
Pozwólcie, że najpierw przedstawię samą zainteresowaną. Oto moja
dziesięciomiesięczna Marisska!
SRI LANKA /PART 3
Trochę
czasu mi zajęło żeby spisać ostatnią część mojej wyprawy, ale
chyba wszyscy wiecie jak to jest wrócić do pracy po urlopie, a co
dopiero po 2.5 tygodniowym. Jednym słowem masakra!!! :)
Wreszcie
mam chwilę żeby usiąść spokojnie na miejscu i opisać ostatnie
przygody na wyspie. Fajne jest to, że oprócz tego że piszę to dla
Was to i ja będę mieć na zawsze pamiątkę. Bardzo często oglądam
zdjęcia z wypraw, które miały miejsce kilka lat wstecz i głupio
się przyznać, ale większość rzeczy niestety wypadła mi już z
głowy. Nie kojarzę nazw, miejsc itd. A tu się mimowolnie stworzył
taki mały pamiętniczek...
..
ale wracam do sedna. Pisałam już o sierocińcu żółwi, safari to
teraz czas na sierociniec słoni i plantacje herbaty, tak żeby
najważniejsze atrakcje mieć odhaczone :) Tym razem udaliśmy się
na wycieczkę jednodniową. Dwudniowe są bardzo męczące biorąc
pod uwagę w jakim tempie przemierza się kolejne kilometry (żółwim-
jeżeli ktoś nie czytał poprzednim postów) czego efektem jest to,
że jednak większość czasu spędza się w samochodzie.
Muszę
przyznać, że sierociniec słoni zaskoczył mnie bardzo...
negatywnie. Miałam pewne wyobrażenie po obejrzeniu jednego z
odcinków reportaży "Kobiety na krańcu świata" Martyny
Wojciechowskiej. Martyna odwiedziła miejsce, w którym o słonie
dbano jak o małe dzieci. Karmiono butelkami z mlekiem, zwierzęta
miały duże zagrody z ciepłymi kocami i sztucznymi futrami, które
miały imitować ciepło matki, kilkudziesięciu opiekunów, którzy
się nimi troskliwie opiekowali itd. Tu niestety jedna wielka
komercja. Zobaczcie zdjęcia i komentarze:
SRI LANKA/ PART 2
W
momencie gdy czytacie tego posta to ja szybuję sobie gdzieś po
niebie w kierunku Polski...
W
momencie gdy go piszę mam jeszcze dwa dni do wyjazdu, więc nadszedł
krótki czas podsumowań i przeżycia wszystkiego raz jeszcze.
Powiem
Wam szczerze, że cholernie nie chce mi się wyjeżdżać, ale co
zrobić :( Jutro ostatni dzień, który caaaaaały caaaaalutki spędzę
na plaży, wieczorem pakowanie a w czwartek rano samolot...
...ale
na razie cofnę się w czasie do pierwszego tygodnia mojego pobytu na
wyspie. A mianowicie dwa dni po przyjeździe, zmęczeni słońcem
(czytaj poparzeni :P) postanowiliśmy trochę odpocząć i wybrać
się na pierwszą wycieczkę. Znajomi, którzy byli tu wcześniej
gorąco polecali wyjazd na dwudniowe safari, na które zresztą się
zdecydowaliśmy.
Przygodę
rozpoczęliśmy w niedzielę o 8:00 rano kiedy pod hotelem stawił
się nasz kierowca i towarzysz dwóch następnych dni Hasante
(niestety nie wiem jak pisze się jego imię jak również
zapomniałam uwiecznić go na zdjęciu). Mieliśmy do pokonania około
200 km co okazało się nie lada wyczynem i zajęło nam jakieś 6
godzin. A mianowicie:
1)
na wyspie ruch jest lewostronny
2)
kierowcy jeżdżą jak wariaci - aż cud, że nie widać wypadku na
każdym możliwym kroku
3)
nikt nie jedzie szybciej niż 30/40 km/h
Całe
szczęście mieliśmy wygodnego busa z klimatyzacją, a kierowca
pokazywał nam po drodze dużo ciekawych miejsc.
Przystanek
nr --> 1 Muzeum Maski
SRI LANKA/ PART 1
...lub
kobieta na krańcu świata :) a tak naprawdę to gorąca relacja
prosto ze Sri Lanki. Oczywiście jeżeli hotelowy internet mi na to
pozwoli gdyż do najszybszych nie należy :) ale chyba naprawdę nie
mam się na co skarżyć :)
Zacznę
od tego, że udało mi się w środku zimy i mrozów jakie panowały
w Polsce przed moim wyjazdem uciec na dwutygodniowy urlop do ukropu
jaki panuje na Wyspie nazywanej Łzą Indii lub Perłą Oceanu
Indyjskiego czyli właśnie Sri Lankę.
Znajdująca
się kilka stopni nad równikiem wyspa zachwyca swoją różnorodnością
niemal pod każdym względem tj. etnicznym, językowym, klimatycznym,
kulturowym i religijnym. W związku z tym, że ja nie chciałabym Was
zanudzać wiedzą przewodnikową, którą każdy może nabyć
samodzielnie pokażę Wam to co faktycznie udało mi się zwiedzić.
A to dopiero pierwsza część bo jeszcze ponad tydzień przede mną!
JEST TAKIE MIEJSCE...
...które
aż ciężko uwierzyć, że znajduje się w Polsce :) Nie to żebym była jakoś sceptycznie lub wręcz negatywnie nastawiona do tego co
można znaleźć w naszym kraju, ale to miejsce zdecydowanie odbiega
standardem od tego co widzimy na co dzień. Tym razem nie zabiorę Was do wnętrza, ale pokażę Wam jak przyjemnie, w nieziemskim
otoczeniu i aktywnie można spędzać czas na zewnątrz w gronie
znajomych, nieznajomych, rodziny, przyjaciół - z kim tylko chcecie!
:D
W
zeszłą sobotę wybrałam się na pole golfowe Sierra
Golf Club
znajdujące się na Pomorzu, a dokładnie w Pętkowicach (niedaleko
Wejherowa). Jadąc tam myślałam sobie "Pole golfowe? Co tam może być tak nadzwyczajnego?" Ale
myliłam się gruuuuubo.
Z
tego miejsca chciałabym również i przede
wszystkim serdecznie podziękować Panu Dyrektorowi
Sebastianowi za niezwykle ciepłe i miłe przyjęcia oraz dzień
pełen wrażeń z nutką, a raczej wręcz całą gamą luksusu.
Chyba
zacznę od zdjęć bo to najlepiej odda moje zaskoczenie :)
GARDEN PARTY
Widzieliście
już prognozy pogody na weekend? Ja nie :) Ale mam nadzieję, że
będzie słonecznie i UPALNIE!!! Zresztą zamierzam cały
spędzić na świeżym powietrzu więc tym bardziej baaaaardzo na to
liczę! W końcu wiosna + lato do najdłuższych u nas nie należą
stąd warto korzystać z każdej możliwej chwili.
A
poza tym to już ostatnie chwile w Polsce i moja impreza pożegnalna
(a podejrzewam, że zrobi się z tego cały weekend pożegnalny) więc
fajnie by było gdyby jednak było ładnie :)
Tym
samym Wam również podrzucam parę weekendowych inspiracji i gorąco
zachęcam do spędzenia najbliższych dni na świeżym powietrzu i w
doborowym towarzystwie!!! Co powiecie na to:
CO RAZ BLIZEJ SWIETA...
Witajcie,
tym
razem tylko kilka słów bo jestem mega zmęczona po kolejnej
podróży, ale nie mogłam wytrzymać żeby nie napisać i żeby
czegoś Wam nie pokazać. W tym przypadku jednak słów nie musi być
dużo, bo zdjęcia bronią się same!
Zapraszam
do sklepu House of Seasons, który znajduje się na lotnisku
Schiphol w Amsterdamie. Właściciele na co dzień prowadzą
kwiaciarnię, która również znajduje się na terenie lotniska, a
ten wyjątkowy sklep otwierają tylko na 4 miesiące w roku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)